|
W życiu człowieka przychodzi taki
moment, kiedy nie ma pojęcia, co ze sobą zrobić. Mimo że wokół czai się
mnóstwo pokus (jak gry komputerowe), osiągnięcia XXI wieku przyciągają
jak magnes, a na świecie wciąż coś się dzieje i na pewno nie może być
tu mowy o nudzie, człowiek odczuwa pustkę. - Ja się chyba wyczerpałam – mówię do męża, załamując ręce. - A właśnie, zapomniałem ci powiedzieć, Kaśka pytała, czy nie pojechalibyśmy z nią i Marcinem nad morze.
Kaśka to siostra mojego męża, a Marcin to mąż Kaśki. Każde wakacje
spędzają za granicą; ciepłe kraje, szerokie plaże, przejrzysta woda. I
ja tam z nimi spacerująca wzdłuż brzegu, pluskająca się w wodzie? Eee…
Dzwoni telefon. Kaśka. Musimy koniecznie jechać z nimi nad morze, bo to
jedyna taka szansa w życiu, drugi raz coś podobnego się nie zdarzy, za
rok oni wyjeżdżają do Stanów, więc wykluczone, za to TE wakacje możemy
– i wręcz musimy – spędzić razem, w ogóle nie ma dyskusji. Dyskusji
faktycznie nie ma, jest monolog. Marcin znalazł super ofertę w ich
ulubionym biurze podróży, to świetna okazja, naprawdę nigdy nie było
ani nie będzie lepszej. Dwutygodniowy pobyt w Egipcie z kursem
nurkowania. Dobry żart! Nurkowanie?
Nie… Ale to nie żart, Kaśka mówi całkiem poważnie. Zakładając, że jej
słowotoki można brać za poważne. Dowiaduję się, że nurkowanie to moje
przeznaczenie i właśnie tego lata powinnam bliżej się z nim zapoznać.
To znaczy z przeznaczeniem. Kaśka ostrzega mnie przed melancholią wieku
średniego i powtarza ze trzy razy, że nie można się zamykać przed
nowymi doświadczeniami, bo nie ma znaczenia ile się ma lat; wystarczą
tylko chęci do poznawania świata. A ona mi nie będzie opowiadać, jak
piękny świat można zobaczyć pod wodą – dzięki właśnie nurkowaniu – bo
to jest nie do opisania. Ona go jeszcze też nie widziała, ale oglądała
zdjęcia w Internecie i nie wyobraża sobie, by tego nie zobaczyć na
własne oczy. W Internecie znalazła też informacje pod hasłem nurkowanie ,
a teraz, kiedy ze mną rozmawia, ma na sobie płetwy i maskę. Wykręcając
numer do mnie miała jeszcze fajkę, ale zdjęła, by móc rozmawiać. Nie,
nie, ona wcale nie pali; fajka, maska i płetwy to elementy ABC, czyli
sprzęt podstawowy, który Kaśka i Marcin kupili wczoraj. Jest taki sklep
nurkowy w centrum, gdzie można kupić także inne części wyposażenia,
jak: butla, skafander, manometr, jacket, nawet komputer nurkowy! Czy to
jest drogie? Ależ skąd, sto pięćdziesiąt złotych za sprzęt ABC,
oczywiście można znaleźć nieco tańszy, ale nie oszczędzajmy tak bardzo
na komforcie. Zresztą każda cena jest warta tych przeżyć, które nas
czekają pod wodą. Czy ja sobie wyobrażam te kolorowe rybki i falujące
podwodne trawy? Ano, wyobrażam, oglądałam takie nieraz na filmach o
badaniach dna oceanu. Ach, to przecież nic! Wyobraźnia nie odda wrażeń
z osobistego spotkania z wodną naturą. Zadziwiające, że Kaśka nigdy
dotąd nie pomyślała o tym, by nauczyć się nurkować; jest jednak pewna,
że nurkowanie okaże się pasją jej życia. Aktywny wypoczynek, lato i
słońce… Czy może być coś piękniejszego? Mam się zgodzić, zgodzić
natychmiast! W sumie, nie taki głupi pomysł z tym wyjazdem.
Niespodziewani
goście odwiedzają nas zwykle wtedy, gdy w mieszkaniu jest bałagan, a w
lodówce światło. Tak było i tym razem, a dokładnie przedwczoraj, kiedy
odwiedził mnie znajomy ze studiów. Dzwoni domofon, w słuchawce
znajomy głos: że niby Marcel. OK., może być Marcel… Wchodził już po
schodach, a ja wciąż próbowałam skojarzyć to imię z odpowiednią twarzą.
Na pewno kiedyś znałam jakiegoś Marcela. W drzwiach stanął opalony blondyn z błyskotliwym uśmiechem na twarzy. - Halo uniwerek Poznań nurkowanie jest super! – wyrzucił z siebie jednym tchem. Dopiero wtedy przyjrzałam mu się dokładnie. Z plecaka wystawały płetwy, na stopach miał plażowe klapki. - Marcel, miło cię widzieć! Co tu robisz?
Studiowaliśmy historię na jednym roku, później on wziął urlop
dziekański i już się nie pojawił. Aż do przedwczoraj. - Jestem tu przejazdem i pomyślałem, że cię odwiedzę.
To miłe z jego strony. Poczęstowałam go słonymi paluszkami, chociaż nie
sądzę, by był to szczególny przysmak nurków. - Bo wiesz,
nurkowanie to nie tylko sport, o nie… To jest życie! Wyjeżdżając do
Chorwacji na wakacje, nie miałem pojęcia, że nurkowanie może mnie tak
zafascynować! Początkowo korzystałem ze sprzętu podstawowego, czyli:
maska, fajka, płetwy – to takie ABC nurka. Później zacząłem szybko
rozwijać skrzydła, a właściwie… płetwy? Miejscem, w którym spędzałem
najwięcej wolnego czasu (nie licząc zbiorników wodnych), stał się sklep
nurkowy. No i tu ma początek moja fascynacja.. Przyniosłem ci nawet
pokazać mój nowy nabytek: płetwy Cressi,
automat oddechowy Aqualung i zegarek Apeks. Już się nie mogę doczekać,
kiedy wypróbuję nowy sprzęt. Nie wie ile traci ten, który jeszcze nie
poznał tego sportu, koniecznie musisz kiedyś spróbować! Schodząc pod
wodę zanurzasz się w inny świat, dzięki temu możesz się oderwać od
wszystkich zmartwień, zostawić smutki na brzegu i cieszyć się
spotkaniem z naturą. Takie seanse koją zmysły i pozwalają nabrać
energii. Sam kontakt z naturą działa uspokajająco, dołącz do tego
jeszcze ciekawe kolory i beztroskie stworzonka… To jest dopiero
wypoczynek! I można by pomyśleć, że to kolejny sport, na który trzeba
wydać fortunę – a wcale tak nie jest. Sam się zdziwiłem, że w
porównaniu do innych modnych teraz sportów, nurkowanie wypada całkiem
dobrze, to znaczy jest dostępne dla przeciętnego człowieka, nie tylko
dla elit. Jeśli zdecydujesz się skosztować nurkowania – a zakładam że
tak – pamiętaj o BCD lub, jak wolisz, KRW. Chodzi o kamizelkę
ratowniczo-wyrównawczą. Trudne do zapamiętania? Nie martw się, wszystko
co nieznane, wydaje się skomplikowane. Taka kamizelka pozwala wypłynąć
na powierzchnię wody w awaryjnych sytuacjach i utrzymać nurka w
bezpiecznej pozycji. Najczęściej stosowanym BCD jest jacket. Więc już
wiesz, o co pytać sklep nurkowy. Jeśli miałabyś jakieś pytania, zostawię ci numer telefonu, w sprawach nurkowania odbieram o każdej porze dnia i nocy!
Marcel poopowiadał jeszcze o kolorowych rybkach i pokazał mi zdjęcia ze
swoich podwodnych podróży. Kiedy już wyszedł i zostałam sama z dwoma
ostatnimi słonymi paluszkami, zadzwoniłam do Ewy z pytaniem, czy ma już
plany na tegoroczne wakacje.
|